Polska wchodzi w 2026 rok z rzadko spotykanym połączeniem solidnego wzrostu, ogromnych programów inwestycyjnych i wciąż atrakcyjnych mnożników wejścia na tle Europy Zachodniej. Dla inwestorów branżowych i funduszy private equity to realna szansa, ale równie realne jest ryzyko po stronie realizacji, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzi skala przejmowanych spółek, demografia i szybko rosnący dług publiczny.
Poniżej przedstawiamy to, co naszym zdaniem ma największe znaczenie dla osób decydujących o transakcjach M&A w 2026 roku.
Silny wzrost gospodarczy
W 2026 roku PKB Polski ma wzrosnąć o 3,5%, czyli najwięcej spośród gospodarek UE. Napędza go silna konsumpcja krajowa, rosnące wydatki publiczne i napływ środków z unijnych funduszy strukturalnych. Na tle wielu gospodarek europejskich tempo rozwoju Polski robi wrażenie i ma się utrzymać: prognozy mówią o dalszym wzroście rzędu 3,0% w 2027 roku i 2,7% w 2028 roku.
Atutem jest też stosunkowo niski dług publiczny, sięgający zaledwie około 58% PKB (znacznie poniżej średniej unijnej), który zostawia rządowi sporo przestrzeni fiskalnej na inwestycje.
Inflacja, po gwałtownym szoku z lat 2021-2022, wróciła do poziomów jednocyfrowych i w 2025 roku ustabilizowała się w okolicach 3,4%. Bank centralny już pod koniec 2023 roku zaczął luzować politykę pieniężną i obniżać stopy, w miarę jak inflacja słabła, a gospodarka wracała do normy.
Rynek pracy pozostaje bardzo napięty: bezrobocie sięga zaledwie około 3% i należy do najniższych w UE.
Wszystko to stawia Polskę w gronie najbardziej dynamicznych i odpornych gospodarek Unii, łączących ponadprzeciętny wzrost ze stabilnością makroekonomiczną i silnym potencjałem strukturalnym.
Mnożniki wyceny i dostępność spółek docelowych
Polska ma prężny krajowy rynek private equity, wspierany przez instytucje europejskie, choć megatransakcji z udziałem globalnych funduszy PE jest tu na ogół niewiele.
Część branż wciąż jest mocno rozdrobniona, zwłaszcza w segmencie średnich firm. Handel detaliczny i dobra konsumpcyjne przeszły w ostatniej dekadzie sporą konsolidację, ale wiele sektorów (dystrybucja, usługi dla biznesu, niszowa produkcja) pozostaje rozproszonych, co daje kupującym duże pole do strategii roll-up.
Widzimy rosnące zainteresowanie polskimi spółkami ze strony funduszy z Europy Zachodniej i Wielkiej Brytanii: wolniejszy wzrost i wyśrubowane wyceny na rodzimych rynkach popychają je ku szybciej rosnącym gospodarkom. Zagraniczni inwestorzy muszą się jednak nieraz przestawić na mniejsze transakcje i przyjąć do wiadomości, że w części usług przychód na pracownika jest niższy niż na Zachodzie (to pochodna niższych kosztów pracy w Polsce).
W praktyce zagraniczny nabywca często musi złożyć skalę z kilku mniejszych przejęć i liczyć się z niższym przychodem na etat (FTE). Polskie firmy potrafią działać bardzo sprawnie, ale wynagrodzenia, a więc i produktywność liczona przychodem, wciąż ustępują zachodnioeuropejskim. Plusem są atrakcyjne mnożniki wyceny średnich polskich spółek: inwestor strategiczny gotów przeprowadzić serię przejęć uzupełniających może zbudować na tym realną wartość.
Najważniejsze inwestycje i projekty infrastrukturalne
Jednym z głównych motorów wzrostu PKB w najbliższych latach będą duże inwestycje infrastrukturalne, często finansowane z funduszy unijnych lub programów rządowych.
Sztandarowym przykładem jest Centralny Port Komunikacyjny (CPK), wart ponad 30 mld EUR projekt budowy nowego międzynarodowego lotniska oraz zintegrowanej sieci kolei dużych prędkości i dróg do 2032 roku. Ma on unowocześnić krajową logistykę i połączenia, z korzyścią dla sektorów od budownictwa po lotnictwo.
W energetyce Polska ruszyła z budową swojej pierwszej elektrowni jądrowej, której łączny budżet przekracza 150 mld PLN (około 37 mld USD). Amerykańskie konsorcjum Westinghouse i Bechtel podpisało się pod budową trzech dużych reaktorów, a prace inżynieryjne już ruszyły. Zasadnicza budowa przypada na końcówkę dekady, a pierwszy blok ma zostać uruchomiony do 2036 roku.
Te ogromne projekty infrastrukturalne i energetyczne, obok finansowanych przez UE modernizacji dróg i kolei, pompują w gospodarkę kapitał i przez całą najbliższą dekadę będą napędzać powiązane branże. Dla M&A w Polsceoznacza to szanse w budownictwie, usługach inżynieryjnych, materiałach, transporcie i wśród dostawców dla energetyki, w miarę jak Polska modernizuje swoją infrastrukturę.
Offshoring, outsourcing i konkurencyjność kosztowa
Mimo rosnących w ostatnich latach płac Polska pozostaje konkurencyjna kosztowo jako kierunek dla offshoringu i outsourcingu. Produkcja i outsourcing procesów biznesowych wciąż oferują tu znacznie niższe koszty pracy niż w Europie Zachodniej czy USA, przy wykwalifikowanej kadrze.
Trzeba przyznać, że czasy „taniej Polski” odchodzą w przeszłość, a płace rosną o jakieś 8-10% rocznie. Mimo to rachunek ekonomiczny w wielu obszarach wciąż przemawia za Polską, zwłaszcza biorąc pod uwagę wzrost produktywności i bliskość kluczowych rynków.
W miarę jak koszty pracy rosną, firmy przesuwają się w górę łańcucha wartości: zamiast samych call center czy prostego montażu Polska przyciąga dziś centra R&D, IT i usługi wspólne oraz złożoną produkcję.
Inwestorzy powinni pamiętać, że choć łatwy arbitraż kosztów pracy sprzed 10-15 lat już się skurczył, to połączenie umiarkowanych kosztów, coraz lepszej infrastruktury i stabilnego otoczenia biznesowego nadal czyni z Polski atrakcyjną bazę dla działalności w Europie. Sprzyja jej również trend „nearshoringu”, czyli przenoszenia łańcuchów dostaw bliżej Europy, szczególnie w produkcji i usługach technologicznych.
Silna technologia, know-how i wykształcone społeczeństwo
Polska może pochwalić się wysoko wykształconą pulą talentów, zwłaszcza inżynierów i informatyków, co coraz mocniej wypycha jej sektor technologiczny na światową scenę. Dobrze widać to w AI: startupy z polskimi korzeniami nieraz trafiały na pierwsze strony gazet.
ElevenLabs, firma zajmująca się syntezą głosu z wykorzystaniem AI, założona przez dwóch Polaków w 2022 roku, pozyskała niedawno finansowanie przy wycenie przekraczającej 3,3 mld USD, co czyni ją jednym z najwyżej wycenianych europejskich startupów z obszaru generatywnej AI.
Kolejną historią sukcesu jest Neptune.ai, polski startup tworzący narzędzia do uczenia maszynowego, który pod koniec 2025 roku został przejęty przez OpenAI w transakcji wartej według doniesień około 400 mln USD.
Poza AI polski ekosystem technologiczny kwitnie w branży software, fintechu i gamingu, napędzany stałym dopływem absolwentów kierunków STEM. Zauważyły to globalne firmy: Google, Microsoft, Amazon i inne otworzyły w Polsce w ostatnich latach duże centra R&D i regiony chmurowe.
Z perspektywy M&A Polska to wymarzony rynek do przejęć technologicznych - zarówno spółek produktowych, jak i usług IT - i to zarówno dla inwestorów strategicznych, jak i finansowych. Składa się na to mocne zaplecze technologiczne i wyceny wyraźnie niższe niż w Dolinie Krzemowej. Krótko mówiąc, Polska to znakomite miejsce dla talentu i innowacji, a firmy technologiczne - produktowe i usługowe - znajdują tu podatny grunt.
Ryzyka
Niekorzystne długoterminowe trendy demograficzne
Patrząc poza obecną historię wzrostu, inwestorzy muszą wziąć pod uwagę polską trudną demografię. W latach 80., tuż przed upadkiem komunizmu, kraj przeżył wyż demograficzny - dlatego dziś ma bardzo liczny rocznik czterdziestolatków, u szczytu produktywności i zdolności do innowacji.
W efekcie ponad 64% Polaków jest w wieku produkcyjnym (15-64 lata). Gorzej wygląda perspektywa długoterminowa: w 2024 roku dzietność spadła do zaledwie 1,1 dziecka na kobietę, jednej z najniższych w Europie, a właściwie i na świecie. Urodzeń jest zdecydowanie za mało, by zastąpić starzejące się pokolenia, więc ONZ prognozuje ostry spadek. Populacja Polski, dziś około 37-38 mln, ma się skurczyć do mniej więcej 33 mln do 2060 roku i może spaść poniżej 20 mln do końca stulecia, jeśli obecne trendy się utrzymają.
W ślad za tym dramatycznie skurczy się grupa w wieku produkcyjnym: do 2060 roku może to być ledwie połowa populacji. Imigracja wprawdzie wzrosła (głównie napływ z Ukrainy i Białorusi), ale migracja netto pozostaje bardzo niska: w ostatnich latach to około 0,2 na 1000 mieszkańców, czyli o wiele za mało, by zrównoważyć naturalny ubytek ludności.
Dla inwestorów finansowych o horyzoncie 5-10 lat te długoterminowe procesy demograficzne mogą nie dać o sobie znać od razu. Ale nabywcy strategiczni patrzący 15-20 lat naprzód powinni brać te procesy pod uwagę. Pod wiatr pójdą branże żyjące z rosnącej rzeszy młodych konsumentów lub dużej klasy średniej: masowy handel detaliczny, FMCG czy każdy biznes nastawiony na wieś, gdzie wyludnienie jest najdotkliwsze.
Starzejące się społeczeństwo zmienia też wzorce wydatków: spodziewamy się większego popytu na ochronę zdrowia, leki, usługi medyczne i mieszkania wspomagane, podczas gdy oferta dla młodzieży i rodzin może wyhamować.
Co więcej, kilka funduszy PE już dziś konsoliduje kliniki medyczne i weterynaryjne oraz laboratoria diagnostyczne, licząc na rosnące potrzeby zdrowotne starzejącej się Polski. W strategii dla Polski inwestorzy powinni zważyć demograficzne ryzyka i szanse : kurcząca się siła robocza może oznaczać presję płacową i niedobory talentów w części branż, ale otwiera też możliwości inwestycji w automatyzację, robotykę oraz sektory takie jak ochrona zdrowia i produkty srebrnej gospodarki, na które popyt będzie się utrzymywał.
Mniejsza skala przedsiębiorstw
Kolejną kwestią dla zagranicznych nabywców jest mniejsza skala polskich firm w zestawieniu z rynkami zachodnimi. Niższym kosztom prowadzenia biznesu w Polsce towarzyszą zwykle niższe przychody na pracownika. Inaczej mówiąc, wiele tutejszych prywatnych firm pracuje na cieńszej marży i niższym przychodzie na głowę niż ich odpowiedniki w USA czy Wielkiej Brytanii.
Dla przykładu: 20-osobowa firma software'owa w USA czy Wielkiej Brytanii potrafi generować 5 mln USD przychodu rocznie, podczas gdy podobna, również 20-osobowa firma w Polsce zaledwie 2 mln USD. To nie znaczy, że polska firma jest mniej wydajna; to raczej efekt niższych cen i płac.
Dla dużych inwestorów oznacza to jednak, że osiągnięcie tego samego nominalnego przychodu czy EBITDA na polskiej platformie może wymagać większego zatrudnienia lub kilku przejęć. Często doradzamy inwestorom, jak odpowiednio skalibrować strategię wejścia na rynek: czasem niezbędne jest podejście „buy-and-build” , aby osiągnąć masę krytyczną.
Dobra wiadomość jest taka, że Polska oferuje dużą pulę rentownych spółek docelowych średniej wielkości, ale w niektórych niszach rynek bywa tak rozdrobniony, że dopiero roll-up uzasadnia cały wysiłek. Zanim zaangażujesz poważny kapitał, warto zmapować rynek i sprawdzić, czy konsolidacja w ogóle ma sens (albo czy rynek nie jest po prostu za mały).
Mamy w tym duże doświadczenie: korzystamy z baz danych finansowych polskich spółek i szybko pomożemy oszacować wielkość rynku oraz wskazać skupiska potencjalnych celów. Często proponujemy na starcie mapowanie rynku tak, aby inwestor wiedział, czy dana branża w Polsce udźwignie jego ambicje wzrostowe.
Czasem do przejęcia i konsolidacji jest cała grupa „ukrytych czempionów”; innym razem cała branża okazuje się za mała, by uzasadnić inwestycję platformową. Taka analiza na wejściu oszczędza czas i koszty transakcyjne, a Twoją strategię M&A w Polsce opiera na realnych założeniach co do potencjału skali i synergii.

